wtorek, 16 lipca 2013

Jak się sprawdził różowy tusz Lovely

Cześć :) Ostatnio wspominałam, że kupiłam sobie dwa tusze do rzęs z Lovely, dziś właśnie chciałabym napisać Wam o jednym z nich. A konkretnie chodzi o tusz False Fashes Mascara




Ogólnie opakowanie jest fajne, ładne, różowe, zgrabne. 





Szczoteczka nie jest sylikonowa, jest dość gęsta. Tusz koloru czarnego. 





Jeśli chodzi o malowanie rzęst, istna masakra. Ciągle, za każdym razem, brudziłam sobie powiekę. Jakkolwiek bym nie trzymała tuszu, powieki były pomazane. Niefajnie...




Teraz będzie o efekcie.. ale najpierw moje oko naturalnie..





Kilka zdjęć, bo kilka dni próbowałam z tuszem, i niestety za każdym razem nieciekawie... Nie wiem co  miał na myśli producent informując nas na opakowaniu, że tusz daje efekt sztucznych rzęs. Bo niestety tego efektu nie ma, a wręcz przeciwnie. Tusz może i z lekka czasem podkręcił moje rzęsy ale nic poza tym. Po nałożeniu pierwszej warstwy nic a nic nie było widać. Po nałożeniu drugiej rzęsy były posklejane, tworzyły się grudki, nie było efektu wydłużenia, często się osypywał. Ogólnie tusz nie robi nic. Jedyny plus można dać za niewielką cenę ok. 10zł i to że jest czarny. Za nic więcej. To ja już wolę swoje naturalne oko :)








Moja ocena 1+/6  i więcej nie wrócę do tego tuszu. 

18 komentarzy:

  1. A ja ten tusz uwielbiam :) mam dwa opakowania i bede kupowac kolejne :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj wygląda okropnie... Dobrze wiedzieć po co nie sięgać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To wszystko widocznie zależy od tego jakie mamy rzęsy, skoro koleżance wyżej podpasował ;) Ja na pewno po niego nie sięgnę z uwagi na szczoteczkę. Jestem fanką sylikonów ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. no wiadomo, jednemu coś pasuje a inny jest niezadowolony, mnie ten tusz rozczarował :(

    OdpowiedzUsuń
  5. ojj wygląda nie ciekawie strasznie skleja rzęsy ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja uwielbiam tusze Maybelline i jak na razie nie zamierzam z nich rezygnować.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja go mam, ale nie malowałam jeszcze nim ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. tez niezbyt się z nim polubiłam

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię takie szczoteczki ;) ale u Ciebie ewidentnie ten tusz się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, rzeczywiście bublowaty...

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znoszę takich szczoteczek :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Faktycznie skleja i grudkuje, to wina kiepskiej konsystencji. A ten żółty brat z Lovely Pump Up jest naprawdę dobry... Ten polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Będę się go wystrzegać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. To rzeczywiście tusz nie jest wart nawet wydania jednej złotówki...

    OdpowiedzUsuń
  15. Zostałaś nominowana ;)

    http://makijazowyswiatsylvii.blogspot.com/2013/07/smoky-pink-i-nominacje-do-liebster-award.html

    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nie lubię akurat tuszy Lovely i Rimmela. Za każdym wpisem jaki o nich czytam przekonuję się, że słusznie.

    OdpowiedzUsuń