wtorek, 11 lutego 2014

Schwarzkopf, Gliss Kur Million Gloss, Miliony lśniących refleksów, Szampon do włosów zapewniający świetlne refleksy

No i stało się, znów zdradziłam Timotei :) Tym razem z Glis Kur'em :) Przyciągnął mnie swoim wyglądem... cudna przeźroczysta buteleczka dość duża bo 400ml.. błyszcząca, podchodząca trochę pod kolor niebieski.. no i to hasło: "Miliony lśniących refleksów" .. nie mogłam nie kupić :) 



"Czy Twoje włosy są matowe i bez połysku?" - niestety tak.. więc może cuda zdziała szampon na mojej głowie. Skład może nie zachwyca ale mnie tam SLS nie przeszkadza, chyba się już do niego przyzwyczaiłam.  










Co nam producent obiecuje:

"Million Gloss to pierwsza linia do pielęgnacji Gliss Kur zapewniająca olśniewający połysk do 10 dni. Formuła szamponu dla włosów matowych, bez połysku ze skoncentrowanym eliksirem Gloss - Elixir i kompleksem płynnej keratyny zapewnia długotrwały blask oraz miliony świetlistych refleksów we włosach dzięki innowacyjnej technologii zatrzymywania blasku. "




Na stronie Rossnet.pl znalazłam opinię eksperta marki a brzmi tak:
"Produkty z Gliss Kur MILLION GLOSS poleciłabym osobom, które walczą z matowymi włosami. To pierwsza linia 
do pielęgnacji Gliss Kur, która dzięki innowacyjnej technologii zatrzymywania blasku zapewnia olśniewający 
połysk do 10 dni. Formuła ze skoncentrowanym eliksirem Gloss-Elixir i kompleksem płynnej keratyny zapewnia 
włosom długotrwały blask oraz miliony świetlistych refleksów. Linia Gliss Kur MILLION GLOSS obejmuje szampon, 
odżywki oraz krystaliczny olejek, który można stosować na 4 różne sposoby, w zależności od potrzeb.Doskonały efekt można osiągnąć stosując równocześnie szampon i odżywki z tej linii."





Fakt, że kupiłam tylko szampon ale stwierdziłam że zobaczymy jak to będzie z nim a jak się mi spodoba to dokupię inne kosmetyki z tej serii. No i chyba słuszną decyzję podjęłam..
Szampon ogólnie bardzo mi się podoba. Opakowanie jest bardzo w moim stylu, bo jest przeźroczyste ale kolorowe. Przyciągają uwagę te świecące kółeczka, hasła na przodzie, no i cena bo 13zł / 400ml to nie jest aż tak wiele. Otwieranie i zamykanie nie sprawia żadnych trudności.
Szampon ma kolor taki lekko niebieski ale prawie tego koloru nie widać, jest bardzo delikatny. Zapach bardzo mi się spodobał. Jest delikatny, elegancki, nie duszący, nie chemiczny. Długo utrzymuję się na włosach po umyciu.







Mogę przyznać plus za to, że szampon jest wydajny, nie trzeba dużo nakładać a i pieni się bardzo dobrze. Myje włosy i skórę głowy bardzo dobrze i co do tego nie mam zastrzeżeń. Jednak zużyłam już prawie cały i nie zauważyłam u siebie efektu milionu refleksów? Włosy mam dalej takie jak miałam.. z lekka matowe. Nie błyszczą się, nie świecą... no a miało być tak pięknie. Szkoda, bo liczyłam na to, że uzyskam chociaż minimalny blask ale nie widzę różnicy. Nie chcę go też skreślać na dobre bo jednak ma swoje plusy i czymś tam mnie zauroczył, ale u mnie nie sprawdził się do końca i na dzień dzisiejszy nie wiem czy kupiłabym go ponownie. 

Może na innych włosach sprawdzi się lepiej.. u mnie egzaminu nie przeszedł, żałuję. Może któraś z Was go używała i ma odmienne zdanie? :) 




I tak na koniec chciałabym Was zaprosić do siebie na fun page bloga.. w tym tygodniu ruszają rozdania, może ktoś się skusi :) Polubcie, zachęcam no i będzie mi bardzo miło Was u siebie gościć  -> https://www.facebook.com/pages/%C5%9Awiat-Anastazji/179012225588625  :)
Pozdrawiam :)

piątek, 7 lutego 2014

Bazgroszyt, czyli Nastki najlepsza kolorowanka

Bazgroszyt - co to jest w ogóle? To nauka przez zabawę dla dzieci w różnym wieku :) Śliczne, różnorodne kolorowanki, które nawet dorosłego potrafią zachwycić :) Dla nas prawdziwa BOMBA :D No i ostrzegam, zasypię Was dzisiaj zdjęciami..



Bazgroszyt, to strzał w dziesiątkę :) Nastka lubi rozwiązywać zadania, mamy w domu pełno książeczek, teczek z zadaniami dla dzieci.. skoro to lubi to robi a mama kupuje. Trafiłam na Bazgroszyt i nawet się nie zastanawiałam. Mamy trzy kolorowanki a dzisiaj będzie  o pierwszej którą młoda zrobiła praktycznie już całą :) 



Kucyki - no właśnie od tej musiała zacząć, nie mogło być inaczej skoro w domu panuje szał kucykowy.
Czy nie jest urocza? Różowa  okładka i te słodkie koniki.. nie ma się nad czym zastanawiać :)
Aaa.. jeszcze może napiszę co o tej kolorowance pisze producent:

Kucyki

Kolorowanka. Kreatywne rysowanie
Bazgroszyt Kucyki to twórcze kolorowanki, przygotowujące dziecko do nauki pisania. Dzięki niej, ćwiczy ono grafomotorykę rączki - każde zadanie oparte jest na ćwiczeniach otwartych, rozwijających wyobraźnie 
i kreatywność. Tematem zeszytu są przygody wesołych kucyków.

Ja się pod tym całkowicie podpisuję :) No i może teraz po prostu pokażę Wam jak to u nas wyglądało



Na pierwszej stronie krótki wstęp i zestaw 20-stu naklejek, najpierw myślałyśmy że są ona do zadań ale okazało się, że nie i młoda wkleiła je do swojego albumu z naklejkami.




Zadania różne,  bardzo fajne. Rączka pracuje, główka 
pracuje.. "Patrz mamo ja wiem jak to zrobić!! MAMO patrz 
to tu a to tak.." :) 






No i oczywiście trzeba było podpisać :)




Na prawdę przyjemnie patrzeć jak dziecko pochłonięte jest zadaniem, stara się jak może aby wyszło dobrze :) Kombinuje, co i jak zrobić, a jaką kredką, a co tu narysować, a jak to połączyć... Te zadania są tak zrobione że trafiają w świat dziecka. 












I w takim skupieniu dwa popołudnia minęły. A jakie piękne prace z tego powychodziły, jestem dumna :)



Warto kupić te kolorowanki, dzieci będą szczęśliwe, rodzice zadowoleni, na edukacji nie wolno oszczędzać :) Można  rozwiązywać zadania razem z dzieckiem, świetna sprawa aby wspólnie spędzić czas. Jest duży wybór i na pewno każda pociecha znajdzie coś dla siebie. Akurat kolorowanka z kucykami kosztuje 6.90zł to na prawdę niewiele a tyle radości sprawi :) Zainteresowanych odsyłam do  -> SKLEPU <-  Mamy jeszcze dwie kolorowanki i na pewno pokażę Wam jak poszło z nowymi zadaniami. 


czwartek, 6 lutego 2014

Biedronka - codziennie niskie ceny :) czyli moje małe zakupy

zdj z internetu

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię chodzić do Biedronki :) Wprawdzie nie zawsze mogę sobie pozwolić na wszystko co bym chciała ale podoba mi się to, że są często fajne promocje i jak tylko jest możliwość to korzystam :) Dziś się więc pochwalę małymi zakupami :) 

W końcu w domu mam solniczkę :) Wstyd się przyznać takich niby drobiazgów mnie jeszcze brak ale powoli sobie wszystko kiedyś kupię :)  sól w końcu jest w solniczce a nie w słoiku.. a do tego cztery fajne szklaneczki.. komplet 2sztuki był za chyba coś ok. 3,50zł aż szkoda było nie kupić



Szampon Timotei, bo wiadomo że najczęściej właśnie te szampony kupuję ale tego jeszcze nie miałam, 
koszt 5,99zł/200ml



Rajstopki dla córy, wprawdzie jeszcze ciu za duże  bo ten rozmiar był najmniejszy ale przecież dzieci rosną jak na drożdżach więc zaraz będą dobre a kosztowały niecałe 3,50zł



Szampon arganowy od Eveline, wprawdzie do włosów farbowanych a mój kolor już chyba dawno zszedł, ale jestem ciekawa jak się sprawdzi ogólnie. Koszt 8,99zł/150ml 



No i coś dla mej Anastazji, czyli to co kocha i uwielbia już od dłuższego czasu..  wszystko co związane z konikami z bajki My little ponny. A tu taki mały zestaw sprawiłam: flamastry, kredki świecowe, kredki w fajnym opakowaniu z temperówką (faktycznie temperuje, tępa nie jest!) i blok rysunkowy. Koszt ok.4,90zł/sztukę a radość dziecka bezcenna :) 



Czy ktoś lubi Biedronkę tak jak My? :)  


zdj z internetu

środa, 5 lutego 2014

Krem na szyję i dekolt z kolagenem i algami BingoSpa

Znowu trochę mnie nie było, powiedzmy takie tam osobiste sprawy :) Jestem, wróciłam i zabieram się do pracy. 
Całkiem niedawno ostałam do testowania kilka saszetek/próbek od BingoSpa. 










Dzisiaj będzie o kremie na szyję i dekolt, który mnie bardzo zaskoczył. Ale od początku.

Od producenta:
Krem na szyję i dekolt z kolagenem i algami BingoSpa o lekkiej konsystencji przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry normalnej, oczekującej kompleksowego nawilżenia, odmłodzenia oraz intensywnej regeneracji.
Krem BingoSpa wchłania się szybko i równomiernie, tworzy na powierzchni skóry cienki film, który wzmacnia jej naturalną barierę hydro - lipidową, chroni przed wysuszającym działaniem środowiska zewnętrznego oraz zmniejsza ubytek wody naskórkowej. Krem powoduje wzrost jędrności i napięcia skóry oraz wyrównanie jej kolorytu.
Tajemnicą efektywności kremu BingoSpa jest duża zawartość rozpuszczalnego kolagenu oraz ekstraktu algowego. Kolagen intensywnie nawilża i uelastycznia skórę, zapewniając efekt intensywnego liftingu i chroni ją przed pogłębianiem się zmarszczek. Ekstrakt algowy bogaty w  substancje aktywne, w tym kompleks witamin A, E i F, który neutralizuje wolne rodniki, dotlenia komórki i usuwa z nich toksyny.



Szczerze mówiąc pierwszy raz miałam styczność z kremem tylko i wyłącznie do szyi i dekoltu. Nigdy wcześniej nie czułam takiej potrzeby, aby kupić taki kosmetyk. I może to mój błąd. Bo jak każda z nas wie, skóra w tych okolicach jest bardzo delikatna i cieniutka a co za tym idzie łatwo się wysusza i szybciej starzeje. 



Wprawdzie dostałam do testowania dwie saszetki kremu, jestem mile zaskoczona bo starczyło mi to na 13 aplikacji. Starałam się nie nakładać za dużo, aby na dłużej starczył ale i tak uważam że, krem jest bardzo wydajny. 



Krem jest koloru białego; jest bardzo delikatny,  jak mgiełka taki lekki. Bardzo przyjemnie się go nakłada. Zapach delikatny, świeży i według mnie odrobinę słodki ale to dodaje mu uroku. Bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia po sobie żadnego śladu nawet zapach ulatuje. Za to skóra jest bardzo delikatna, nawilżona i przyjemna w dotyku. Na mnie ten krem zrobił bardzo duże wrażenie, uważam że jest wart uwagi. Mimo, że nie wszystkie kosmetyki BingoSpa się u mnie sprawdzały, ten kosmetyk stał się numerem jeden. Naprawdę wart jest uwagi. Jeśli moja recenzja Cię przekonuje to zapraszam -> tutaj <- . A jeżeli ktoś z Was już stosował bądź stosuje to proszę o Wasze zdanie i opinię :)